My na Old Trafford
Trudno jest zacząć opisywać wydarzenie - a raczej marzenie - które dla kogoś jest najważniejsze w życiu. W moim przypadku było to właśnie odwiedzenie Naszego Old Trafford. Starania o wyjazd do Manchesteru zaczęły się już 1,5 roku temu i tylko dzięki uprzejmości znajomych moich rodziców mogłam tam być i przeżywać cudowne chwile i zarazem spełnić marzenie...
Do Manchesteru dotarliśmy pociągiem po godzinie 20.oo, a około godziny 21.oo byliśmy już w hotelu. Po rozpakowaniu się i chwili zastanowienia stwierdziliśmy, że pójdziemy jeszcze poszukać stadionu, żeby zobaczyć jak wygląda wieczorem, gdy jest oświetlony. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Do Old Trafford od hotelu w którym byliśmy była trochę więcej niż mila (1,6 km). Szliśmy, szliśmy a droga nie miała końca. W którymś momencie zaczęły pojawiać się znaki, prowadzące na Old Trafford. Przeszliśmy kilkanaście metrów i zza sklepu ujawnił się widoczny z daleka napis, pięknie podświetlony na czerwono - „MANCHESTER UNITED”. Mimo, że widziałam tylko kawałek ściany wschodniej to był to bardzo dobrze mi znany widok, który jak dotąd mogłam oglądać tylko na zdjęciach w Internecie.
Zamurowało mnie. Przeszłam z trzy kroki, stanęłam i patrzyłam na niego. Na każdym możliwym kroku robiłam zdjęcia. To uczucie jest nie do opisania. Widzisz coś, co tak dobrze znasz, co kojarzy Ci się z tym co kochasz. Moim zdaniem te łzy i to co czułam jak zobaczyłam ten stadion to było coś porównywalnego z tym jak ktoś wraca po długiej podróży do domu rodzinnego, miejsca które się kocha. Mimo, że byłam tam pierwszy raz to czułam jakbym wróciła z długiej podróży do domu. Może komuś to się wydawać dziwne, ale tak właśnie było i myślę, że wiele osób by tak miało. Tylko takiego czegoś może doświadczyć prawdziwy kibic bo tylko on ma świadomość w jakim jest miejscu...
Kiedy już doszliśmy do niego nie mogłam oderwać wzroku. Był taki piękny i ogromny. Zrobiliśmy trochę fotek i poszliśmy się przejść wokół niego. Idąc dookoła wyszliśmy „MUNICH TUNNEL” a na ścianach tego tunelu były różne tablice umieszczone za szkłem, które były poświęcone różnym wydarzeniom, np. tragedii w Monachium czy Busby’emu. Po wyjściu z tego tunelu po lewej stronie znajdował się zegar z zatrzymaną godziną 15:04 oraz tablicą upamiętniająca kto zginał w tragedii z 1958 roku. Na przeciwko trybuny wschodniej stał piękny pomnik upamiętniający Besta, Lawa oraz Charltona. Pięknie to się wszystko prezentowało. Wszędzie było widać, że jest to klub z piękną historią, którą chcą upamiętniać poprzez pokazywanie jej w jakiś sposób ludziom.
W czasie powrotu do hotelu zobaczyliśmy bar kibiców Manchesteru United który nazywał się „The Trafford”. Weszliśmy tam. Mimo iż było mało ludzi z powodu późnej godziny to atmosferę tworzyły piękne czerwone ściany, a na nich - dosłownie wszędzie - obrazy poświęcone Czerwonym Diabłom. Obrazy były nowe z drużyną cieszącą się ze zdobycia Ligi Mistrzów w 2008 roku bądź przedstawiały starsze wydarzenia, jak świętowanie The Treble w 1999 roku. Było to świetne miejsce, a pomysł z obrazami na ścianach był genialny. Nawet stół do bilarda miał czerwone sukno. Jak ktoś się już wybierze na OT to polecam także odwiedzić to miejsce bo warte jest uwagi (bar czynny 24 h).
Następnego dnia około godziny 14 znowu byliśmy koło Old Trafford, gdzie nie było tak cicho jak dnia poprzedniego. Jedni robili zdjęcia, inni przyglądali się pięknej konstrukcji, a kolejni maszerowali do MegaStore. Poszliśmy po bilety (12 funtów). Wejście mieliśmy na 16 więc trochę czasu było. Poszliśmy do muzeum. Odwiedziliśmy także Red Cafe.
Około godziny 15:50 zebraliśmy się w miejscu w którym zaczyna się oprowadzenie po stadionie. Przewodnik poprowadził nas do wejścia na trybunę północną. Wchodziliśmy po schodach i w pewnym momencie zobaczyłam część trybuny południowej i trochę murawy, a serce zabiło mocniej. Weszliśmy na trybunę, a przewodnik kazał nam zająć miejsca na krzesełkach i zaczął opowiadać. Szczerze - w ogóle nie pamiętam o czym on mówił. Cała moja uwaga była poświęcona tylko patrzeniu się w każda stronę, uważnym przyglądaniu się każdej trybunie i murawie.
Wszędzie czerwień bijąca od krzesełek i zieleń od murawy. Na zdjęciach podobał mi się ten stadion, ale na żywo wyglądał 100 razy lepiej. Tego widoku tak na prawdę nie można do końca opisać to trzeba po prostu zobaczyć! Gdy przewodnik skończył mówić wyszliśmy tą samą drogą którą weszliśmy. Jakimiś drogami wewnątrz stadionu wyszliśmy od strony południowo-wschodniej części stadionu. Z dołu tak samo wszystko było pięknie widać jak z góry. Później wyszliśmy całkiem ze stadionu razem z przewodnikiem, który zabrał nas tam gdzie jest zegar i tablica upamiętniająca piłkarzy którzy zginęli w 1958 r. Opowiadał o tym. Później znowu byliśmy w środku. Poprowadził nas do szatni i zaczął opowiadać różne ciekawostki. Niestety zabrał nas tylko do szatni drużyn przyjezdnych ale i tak fajnie było mieć świadomość, że jest się w miejscu w którym przebywały gwiazdy tak wielkiej klasy.
Następnie był tunel którym wychodzą piłkarze na mecz. Przewodnik pokierował nas na specjalne miejsca, gdzie siedzi Sir Aleks Ferguson wraz z piłkarzami podczas meczu oraz trener drużyny przyjezdnej z piłkarzami. Chyba jako jedyna osoba odważyłam się dotknąć murawy. Była tak blisko i tak kusiła, że nie miałam wyjścia. To był ostatni punkt zwiedzania stadionu czyli siedzenie tam gdzie siedzą nasze kochanie Czerwone Diabły z Sir Alexem Fergusonem, także cudowne uczucie gdy siedzisz tam i masz świadomość, że siedział tutaj któryś z Red Devils...
Ciężko było opuszczać mury Old Trafford, ale wyboru dużego nie było. Była to najlepsza przygoda jaka mnie spotkała i najlepsze uczucia jakich kiedykolwiek doznałam. Przebywanie na stadionie było moim największym marzeniem i jak widać warto ;) Każdemu kto kocha Manchester United życzę pobytu na stadionie bo jest to przeżycie nie do zapomnienia.
Autorem tekstu jest
Kamila.
Zdjęcia:
















